Grudnia 06 2022 17:16:42
Nawigacja
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Nawigacja
Artykuły » - Co o XIX mówią/piszą/wspominają inni i my sami ... » 04. Trzecie narodziny krakowskiej XIX (hm. Marek Kudasiewicz)
04. Trzecie narodziny krakowskiej XIX (hm. Marek Kudasiewicz)

hm. Marek Kudasiewicz HR

Trzecie narodziny krakowskiej XIX

 

Październik 1956 roku zastał mnie, studenta krakowskiej Akademii Górniczo-Hutniczej, na IV roku Wydziału Ceramicznego. Gorące dni, masówki, gazetki i wycinki z prasy na tablicach w holu uczelni. Wrzenie, akcje solidarnościowe z Węgrami, wychwytywanie wiadomości na wszelkich możliwych falach radiowych odbiorników.

Ze Studium Wojskowego wywozi się, na wszelki wypadek, zdezelowane, ćwiczebne karabiny. Rozmywa się gdzieś, zanika zarząd ZMP i nagle któregoś ranka spostrzegam na drzwiach wejściowych uczelni ogromny, kolorowy plakat z harcerskim krzyżem i wezwaniem: „Przyjdź! Druhowie – czekamy w Sali fizyki nr 3, dnia ...”.

Doświadczenia przeżytych lat każą sceptycznie podchodzić do zaproszenia, ale serce juz bije nadzieją, czyżby, może znowu ...

Onieśmielony i przejęty staję w wyznaczonym dniu w gromadce kilku zaledwie druhów przed rosłym, przystojnym asystentem. Był to starszy asystent AGH (obecny profesor) Roman Ney (wówczas dopiero PHM?). Jeszcze chwila i słowa, na które czekało się już bez nadziei:

- Druhowie! Przywraca się zręby organizacyjne Związku Harcerstwa Polskiego ...

Mówi szybko, dużo – relacjonuje, co działo się z Organizacją Harcerską i Organizacją Harcerską Polski Ludowej w ostatnim okresie, mówi o tendencjach do przywracania wypróbowanych metod, obiecuje, kreśli plany. Reaktywowano organizację, trzeba zakładać drużyny, musimy w Krakowie energicznie podjąć...

Mieszają się myśli, uczucia, racje, ale decyzję już podjąłem i kiedy nie znany nam „Starszy druh” wzywa do przedłożenia danych, dokumentów i świadków w celu weryfikacji stopni – podsuwam moją harcerską książeczkę. Tę pierwszą, mniejszą, bez zdjęcia, bo druga zaginęła, zabrana w 1948 roku przez ZMP Gliwicach.

Nieskładnie melduję:

- Druhu, byłem zastępowym w 107 drużynie we Włochach koło Warszawy, ale przedtem, w czerwcu1945 roku wstąpiłem do 83 Zagłębiowskiej Drużyny w Dąbrowie Górniczej. Byłem na 3 obozach, brałem udział w Harcerskiej Służbie Polsce. Stopień: wywiadowca. Tak, mogę postarać się o oświadczenie instruktorów z tamtych lat. Miałem sprawności: „zabawkarza”, „zdobnika”, „kucharza”, „sapera” i „trzy pióra”, które przyznano mi na obozie koło Kościerzyny po próbach, ale dzień po ich oficjalnej likwidacji.

Przyjmujący oświadczenie notuje wszystko pilnie w dużym zeszycie. Jeszcze adres hufca, polecenie szybkiego dostarczenia pozostałych, brakujących dokumentów. Wstaje, podaje rękę i z uśmiechem mówi: „Czuwaj! Do zobaczenia”.

W domu entuzjazm, uradowani rodzice dodają otuchy. Mama ze łzami w oczach. A następne dwa tygodnie to telefony, poszukiwania świadków z Dąbrowy. Są, żyją! Nadeślą, co trzeba.

Nadchodzi moment pierwszej wizyty w hufcu. Mnóstwo nieznanych osób, kilka w kombinowanych mundurach. Zewsząd gromkie powitania: Czuwaj! Czuwaj! Przesadne może salutowanie i bicie obcasami. Gwar głosów i tłum przed tymi starszymi, weryfikującymi personalne dane zgłaszających się. Siwe głowy, uśmiechnięte twarze dodają otuchy. Ktoś wywiesza stare zdjęcia, inny pokazuje postrzępione egzemplarze harcerskich książek. Zerkam przez plecy przepychających się.

Grudzień – kolejna oficjalna odprawa. Pierwsze wieści, nieskładne informacje z obrad w Łodzi. Druh Kamiński – kto to? Druhna Zakrzewska. Jak to? Harcerka do chłopców?

Rozmowy z kolegami w grupie studenckiej. Na ulicy spotykam nagle harcerza w pełnym, kompletnym umundurowaniu z zieloną chustą. Później okazało się, że był to Wojtek Biedrzycki, który już zaczął reaktywować „Tróję” przy gimnazjum Sobieskiego.

Wśród kolegów są i harcerze sprzed lat. Mietek Solak był przybocznym w Rabce. Władek Twardowski chętnie pomoże, chociaż harcerzem był krótko. Kolega student mieszkający razem ze mną, Romek Kołsut, zastanawia się. Nie był w harcerstwie – ale może zaangażuje się do pracy.

Któregoś dnia, po przedłożeniu potrzebnych zaświadczeń, otrzymuję oficjalny dokument – karteczkę z okrągłą pieczątką z krzyżem harcerskim. Druh ściskajacy mi rękę mówi:

- Gratuluję! Będzie druh drużynowym przy Szkole Podstawowej Nr 33, taki też będzie numer drużyny. Druh porozumie się z dyrekcją szkoły, rozezna w sytuacji, porozmawia z młodzieżą w klasach.

Nim uporządkowałem myśli, stałem się drużynowym! Wracam jak nieprzytomny. Jak to będzie, czy się nie skompromituję? Decyduję się na przyszły tydzień ...

Styczeń 1957 roku wizyta w gabinecie dyrektorki szkoły, pierwsze rozmowy.

- Owszem, była drużyna harcerska przed OH.

 

Profesor Godula przyznaje się do stopnia podharcmistrza, cieszy się, zamyśla:

- Gdzieś tu była jeszcze stara kronika harcerska ...

Pani Dyrektor Dobrowolska, pełna zachęty, uśmiechnięta akceptuje wszystkie moje propozycje:

- Proszę przyjść na lekcje jutro, pojutrze. Oczywiście może pan, druh – poprawia się szybko – wywiesić ogłoszenie przy wejściu.

Pierwsze spotkanie. Zdenerwowany wkraczam do siódmej klasy z profesorem Godulą. Wszyscy karnie wstają z miejsc. Gest ręką:

- Siadajcie! Druh przyszedł zachęcić was do harcerstwa, nowego – to jest takiego jak dawniej. Zostawiam druha, proszę sobie porozmawiać.

Siadam na blacie pierwszej ławki, chłopcy milkną, zbliżają się, stoją i czekają na moje słowa. Jak Zacząć?!

Przedstawiam się, zaczynam wspomnienia. Do klasy wraca profesor fizyki i podaje z uśmiechem duży zeszyt w brązowym, podartym papierze:

- Proszę, jest! Znalazła się, to teraz wasze.

Wraz z zaciekawionymi chłopcami patrzę na pierwszą stronę i wykaligrafowane litery. Czytam:

- Kronika XIX drużyny harcerzy im. Żwirki i Wigury ...

Następna strona to juz zapis:

„Miej oczy i uszy otwarte! Dnia 10 czerwca 1945 roku, przewidując dobrą pogodę, wybraliśmy się na wycieczkę do Mogilan. W czasie wycieczki mieliśmy pierwszorzędną grę (...)”.

Tekst sprzed lat pomaga w ożywieniu dyskusji. Pytam chłopców, co myślą o tym, jak było dotychczas. Opowiadają o akademiach, wiecach, pokazują sposób salutowania wyciągniętą dłonią przed czołem. Ktoś wspomina o „ogniwach”. Nie, na wycieczki nie chodzili, tylko raz ... Piosenki? Nie uczyli się, ale znają jedną włoską: Avanti poppolo.

Pokazuję drewniany krzyż harcerski zakupiony jeszcze w 1947 roku w Zakopanem. Lekcja dobiega końca. Żegnają się, salutując do „pustego czoła”.

- Czuwaj!

Za chwilę wchodzę do klasy V.

Na pierwszej zbiórce spora gromada, około osiemdziesięciu osób. Przegląd notatek i pierwsza zbiórka, podział na zastępy – jest ich aż osiem!. Pierwszy rozkaz:

- Baczność!

33 Krakowska Drużyna Harcerzy im. Żwirki i Wigury istnieje ...

Gdy wchodzę kolejny raz do hufca z meldunkiem o założeniu drużyny, do moich uszu dochodzi gwar jakiejś sprzeczki. Podniesione zdenerwowane głosy, gestykulujący hufcowy.

Drużynowy „Czarnej Trzynastki Krakowskiej” sprzeciwia się zmianie numeracji. Powinna być zachowana tradycja. Okazuje się, że „moja” drużyna też powinna zostać przy 19, a nie „jakaś 33”, tak przecież było przedtem ...

Ktoś głośno udowadnia obstawanie przy tradycyjnych numerach i barwach wymachiwaniem rękami:

- Druhu! „Dziewiętnastka” była żółta – to przedwojenny kolor otoków na czapkach wojsk lotniczych i bohaterowie przecież związani z lotnictwem ... Musi być jak dawniej, nie róbmy znów dziadostwa!

Druga zbiórka drużyny rozpoczyna się rozkazem z nowym, ale jakże tradycyjnym nagłówkiem, na który przystała komenda hufca:

- 19 Krakowska Drużyna Harcerzy im. Żwirki i Wigury Rozkaz L. 2/57 ...

„Dziewiętnastka” rozpoczyna nowy okres życia. W czerwcu 1957 roku odbywa się wspólnie z reaktywowaną tez 23 KDH pierwszy bieg harcerski na stopień młodzika. Druh podharcmistrz Godlewski przyjmuje przyrzeczenie od pierwszych dziesięciu „dziewiętnastaków”. P.o. drużynowy – Marek Kudasiewicz, zdobywa ćwika.

Pierwsze wakacje „odpuszczamy”. Brak sprzętu i pieniędzy. Tylko nieliczne drużyny z Krakowa wyjeżdżają na letnie obozy. Tymczasem ja muszę obronić inżynierski dyplom ...

Dnia 13 września na lotnisku Rakowice 19 KDHL (już z dodatkową literą : L – Lotnicza!) zostaje przyjęta jako lotnicza do Aeroklubu Krakowskiego. Na żółtych chustach pojawiają się biało–czerwone szachownice. A już nazajutrz reprezentacja nowej, lotniczej drużyny: drużynowy – Kudasiewicz, przyboczni: Pietrzyk i Ślusarczyk, odbywa swój pierwszy w życiu lot. Uczestniczymy w składzie reprezentacji aeroklubu na uroczystości związane z 25-leciem śmierci Żwirki i Wigury; w Bielsku, Cieszynie oraz w przelocie nad Cierlickiem. I tak to się zaczęło.

W 1957 roku ułożyłem hymn „Dziewiętnastki”, który dziś jest hymnem Szczepów Lotniczych 19 KDHL:

 

Pod lilijki uskrzydlonej znakiem
Wichrze nasze słowa dzielnie nieś!
Każdy z nas wesołym jest chłopakiem
Każdy śpiewa tę radosną pieśń.

Hej, nie straszne dla nas żadne drogi,
W naszych skrzydłach drzemie wielka moc
Czy to słońce, czy tajfun złowrogi,
Świt, poranek czy też ciemna noc ...
KDHL! KDHL!
To jest właśnie nasza dziewiętnastka
KDHL! KDHL!
To spełniona naszych marzeń treść!

 

Nasze skrzydła w przestrzeń gdzieś do góry

Pragną co dzień odważnie się wznieść! 
Szlakiem lotów Żwirki i Wigury 
Sławę polskich skrzydeł w świecie nieść ...

Hej, nie straszne dla nas żadne drogi,
W naszych skrzydłach drzemie wielka moc
Czy to słońce, czy tajfun złowrogi,
Świt, poranek czy też ciemna noc ...
KDHL! KDHL!
To jest właśnie nasza dziewiętnastka
KDHL! KDHL!
To spełniona naszych marzeń treść!


Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
6,715,046 unikalne wizyty