Lipiec 18 2018 15:21:51
Nawigacja
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie masz jeszcze konta?
Zarejestruj się

Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
Nawigacja
Artykuły » Kadra XIX - O-R (alfabetycznie) » Kadra XIX - Orczykowski Marian Dominik
Kadra XIX - Orczykowski Marian Dominik

Kadra XIX

Krąg Wodzów

hm. Marian Dominik Orczykowski HR

(- w uzupełnianiu)

 


 

Ojciec Marian Władysław Orczykowski urodził się 29.06.1928 r. Drohobyczu, w województwie lwowskim, syn Jana i Anny Smoleń. Został ochrzczony 08.07.1928 r., w Drohobyczu, w kościele św. Bartłomieja, w tej samej miejscowości przyjął także sakrament I Komunii Świętej.

          Uczył się w szkole powszechnej w Drohobyczu kl. I-IV do roku 1939 r., potem ukończył dwie klasy szkoły sowieckiej w latach 1939-1941, a kl. VII skończył w Męcinie pod Limanową w roku 1942. Na kompletach tajnego nauczania w Drohobyczu przerobił I, II i III kl. gimnazjalną. W 1944 r. zaliczył jedną klasę Szkoły Handlowej. Zdał małą maturę, czyli IV kl. gimnazjum w Limanowej w 1945 r. Dnia 07.09.1945 r. wstąpił do kapucynów prowincji krakowskiej w Sędziszowie Małopolskim. Tam też 08.09.1946 r. złożył śluby proste. Maturę państwową zdał w Liceum Klasycznym Księży Misjonarzy na Kleparzu w Krakowie w 1948 r. Sakrament Bierzmowania otrzymał z rąk ks. bp. Stanisława Rosponda 06.06.1949 r. w kościele oo. Franciszkanów w Krakowie. Uroczyste śluby zakonne złożył 09.09.1949 r. w Krakowie. Studia filozofii i teologii odbył w Studium Filozoficzno-Teologicznym oo. Kapucynów w Krakowie zdając egzamin „ex universa philosofia et teologia” w 1953 r. Święceń kapłańskich udzielił mu ks. bp Franciszek Jop w kościele Nawiedzenia Najświętszej Marii Panny oo. Karmelitów na Piasku 20.06.1954 r. w Krakowie.
 
        Pracował w Sędziszowie Małopolskim jako kaznodzieja i spowiednik 1954-1956, od września do grudnia 1954 katechizował dzieci w Skomielnej Czarnej. W ciągu roku 1956 r. przebywał w Rozwadowie nad Sanem i Krośnie nad Wisłokiem. W latach 1956-1957 był katechetą w Bytomiu w szkole nr 5 i nr 12. W 1957 i 1958 r. w Gorzowie Wlkp. był katechetą szkoły nr 3, prefektem Technikum Chemicznego, obsługiwał także szpitale: Dziecięcy, Zakaźny, Okręgowy i Psychiatryczny oraz zajmował się duszpasterstwem harcerzy. Jako katecheta w Nowej Soli pracował w okresie 1958-1959 r. Następnie przebywał krótko w Rozwadowie 1959 r. W latach 1959-1960 był kaznodzieją i spowiednikiem oraz przygotowywał dzieci do I Komunii św. w Bolkowie. W Krośnie jako kaznodzieja i spowiednik pracował w latach 1960-1962. Również w 1962 r. przez cztery miesiące przebywał u rodziców w Ostrowie Wlkp. Przez następne lata był katechetą w Wołczynie (1962-1964), Wałczu (1964-1965), Tenczynie (1965-1966). W 1966 i 1967 r. w Sędziszowie był kaznodzieją i spowiednikiem. Przebywał także w 1967 r. jakiś czas na zastępstwie w Wołczynie. Lata 1967-1971 spędził w Bytomiu jako katecheta, obsługiwał też szpitale: górniczy i zakaźny. W latach 1971-1972 był kaznodzieją i spowiednikiem w Rozwadowie. Następnie w latach 1972-1977 był wikarym i katechetą w Nowej Soli. W latach 1977-1979 pracował jako katecheta w Tenczynie oraz przez kilka miesięcy 1979 r. w Bytomiu. W Pile był kaznodzieją i spowiednikiem w 1980 i 1981 r. Od roku 1981 do 1986 był w Krakowie kapelanem Instytutu Onkologii i duszpasterzem-kapelanem harcerzy. W 1982 r. z kleryków zakonnych oo. Kapucynów utworzył I Próbną Drużynę Harcerzy im. św. Franciszka. W czasie pobytu w Krakowie zdobył w 19. Krakowskiej Lotniczej Drużynie Harcerskiej dwa najwyższe stopnie harcerskie: Harcerza Orlego i Harcerza Rzeczypospolitej oraz wszystkie stopnie instruktorskie: przewodnika, podharcmistrza i harcmistrza. Otrzymał harcerskie miano puszczańskie z totemem "Pogodny Orlik" i został przyjęty do Komandorii Szczepów Lotniczych 19. Jeździł z harcerzami na letnie obozy i zimowiska. Również z harcerzami był na pielgrzymkach: w Weronie i w Rzymie w 1984 r. oraz w Fatimie i Lourdes w 1986. Brał udział w Zlotach Duszpasterzy Harcerskich. Działał w Duszpasterstwie Harcerek i Harcerzy. Uczestniczył  w organizowaniu Białych Służb (BS).W 1983 roku rozpoczął działalność w Ruchu Cywilizacji Miłości. Od 1961 roku interesował się lotnictwem i dzięki temu spędził z pilotami na szybowcach, samolotach i śmigłowcach w powietrzu około 50 godzin. Od 1962 r. bywał na szybowcowych mistrzostwach w Lesznie Wlkp., a w 1968 r. na mistrzostwach świata. W 1972 r. był na mistrzostwach Settimana Volovelistica w Bolzano we Włoszech. Dwa razy (w 1975 i 1980 r.) był na mistrzostwach krajów socjalistycznych w Per koło Gyor na Węgrzech.     A także na mistrzostwach świata w Rayskala w Finlandii w 1976 r. oraz  w Chateauroux we Francji w 1978 r. W 1979 r. w Szwecji w Orebro na mistrzostwach Klasy Club i w tymże roku trasą Szwecja - Dania - Anglia - Francja - Włochy, we Włoszech na 2. mistrzostwach o Puchar Gór w Rieti. Także w Rieti w 1985 na mistrzostwach świata, a w Austrii w Wienerneustadt w 1989 roku. Od 1986 r. przebywał we Wrocławiu. W 1987 r. został mianowany przez Kurię Arcybiskupią kapelanem Okręgowego Szpitala Kolejowego, a w roku 1988 rejonowym duszpasterzem harcerek i harcerzy. Zorganizował Zjazd Drohobyczan w Przemyślu (17.09.1989). Z Londynu otrzymał Złoty Krzyż Zasługi (11.11.1989), został też wyróżniony Błękitnymi Skrzydłami za duszpasterską opiekę nad polskimi szybownikami. Jest członkiem Krajowej Rady Lotniczej. Brał udział w Jubileuszowym Zlocie 80-lecia Harcerstwa Polskiego w Olsztynie k. Częstochowy 8-18.08.1991 r. oraz jako kapelan harcerski w Spotkaniu z Ojcem św. Janem Pawłem II w czasie VI Światowego Dnia Młodzieży w Częstochowie. Na Sejmiku Bractwa Podwójnej Mewy w Warszawie 16.11.1991 r. został wybrany do Rady Bractwa. Od stycznia 1993 r. jest członkiem Warszawskiego Klubu Seniorów Lotnictwa. Zorganizował na Jasnej Górze w Częstochowie II Zjazd Rodaków - Pielgrzymkę Ziemi Drohobyckiej (19-20.05.1993). Był delegatem na XVIII Walny Zjazd ZHP-1918 w Warszawie (1-2.12.1990). Uczestniczył w Zjednoczeniowym Zjeździe ZHR i ZHP-1918 w dniach 2-4.10.1992 r. oraz w III Walnym Zjeździe ZHR 26-28.02.1993 r. Z krakowskim ZHR pojechał w maju 1994 r. na uroczystości 50-lecia bitwy pod Monte Cassino. W lipcu 1994 r. był na szybowcowych mistrzostwach Europy w Rieti. Z okazji 50-lecia Aeroklubu Ostrowskiego 27.03.1994 r. został Honorowym Członkiem Aeroklubu. Na IV Walnym Zjeździe ZHR w Warszawie 26.02.1995 brał udział w uchwaleniu Statutu Związku Harcerstwa Rzeczypospolitej. W sierpniu 1996 r. brał udział   w Pielgrzymce Zawierzenia ZHR do Castel Gandolfo do Ojca św. Został uhonorowany przez Aeroklub Polski odznaczeniem Zasłużony Działacz Lotnictwa Sportowego (21.01.1997). Od 05.01.1998 r. jest członkiem Lotniczego Klubu "Loteczka" we Wrocławiu. W lutym 1998 r. przeszedł na rentę kolejową ze szpitala PKP we Wrocławiu i przebywa obecnie  w Rozwadowie nad Sanem. W lipcu 1998 był na zjeździe "Smoleniów" w Męcinie. Biskup sandomierski powierzył mu opiekę nad Szczepem ZHR "Leśne Plemię" w Rozwadowie - Stalowej Woli. W 2000 r. był z ZHR ze Stalowej Woli na XV Światowym Dniu Młodzieży w Rzymie. Dnia 15.06.2002 r. przyjęto go na Honorowego Członka Krośnieńskiego Klubu Seniorów Lotnictwa im. gen. pil. Ludomiła Rayskiego. w tymże roku był komendantem kolonii zuchów "Asy Przestworzy" w Chochołowie. 21.09.2002 został przyjęty do Kręgu Harcmistrzów ZHR. 29.06.2003 urządził zjazd rodzinny w Męcinie na "Ugorze".
            W 2004 roku o. Dominik obchodził w Męcinie złoty jubileusz kapłaństwa, a w 2008 roku 80 – lecie urodzin. 
 

Dodano: 2010-11-14,
Autor: Kinga Dudczyk

(źródło: http://www.mecina.diecezja.tarnow.pl/?t=2&id_art=277)


(źródło: www.limanowa.in)

Pogodny Orlik

Pogodny, uśmiechnięty, energiczny, harcerz, nieoficjalny kapelan lotników, zakonnik - kapucyn - Tyle wydarzeń jest w moim życiu, że mógłbym opowiadać przez kilkadziesiąt lat - śmieje się. - Ale ostrzegam, coraz częściej pamiętam, że … mam sklerozę - w ten sposób ojciec Dominik Orczykowski zaczyna opowieść o swoim niezwykłym życiu.


Urodził się w więzieniu

Jak głosi wyciąg metrykalny, Marian Władysław Orczykowski urodził się w Drohobyczu … w zakładzie karnym.
– Przy więzieniu były budynki dla pracowników. Mój tata - Jan został ściągnięty z Męciny do Drohobycza jako czeladnik stolarski na instruktora w dziale pracy dla więźniów. Stąd niezwykłe miejsce moich  narodzin – wyjaśnia.
Uczył się w szkole powszechnej w Drohobyczu.
- Byłem niespokojnym duchem - przyznaje. - Pochodzę przecież z Męciny. Moja mama Anna była z domu Smoleń, Smo – leń, czyli leń, który coś zesmolił – żartuje.
Opowiada jak kiedyś pobił kolegę. Nauczycielka nie uwierzyła w winę małego, grzecznego ucznia. Nie wiedziała, że Rysiu, jak go wtedy nazywano, wyszedł na ławkę, żeby dosięgnąć kolegi i solidnie go sprać.
W 1942 r. przyjechał do Męciny. Z sentymentem wspomina tamte czasy.
- Pamiętam je, bo to dawne lata, najpiękniejszy czas młodości – mówi.
W Limanowej zaliczył jedną klasę Szkoły Handlowej i w 1945 r. zdał małą maturę.

Poszedł służyć Bogu i ludziom

Po egzaminie maturalnym pojechał ze stryjem Józefem na Kalwarię, a stamtąd do ojców kapucynów prowincji krakowskiej w Sędziszowie Małopolskim. Dlaczego wybrał zakon kapucynów?
- Gdy byłem dzieckiem i chodziłem do szkoły w Drohobyczu, codziennie po drodze mijałem kapucyna – ojca Apolinarego Borkowskiego. Zmierzał on do więzienia z posługą jako kapelan. Potem, w okresie okupacji, zgłosiłem się do kapucynów na ministranta. Tak się zaczęło. Gdy po latach wstąpiłem do zakonu, składając deklarację, napisałem: przyszedłem służyć Bogu i ludziom.
W 1949 r. złożył śluby zakonne, w 1954 r. miał święcenia kapłańskie. Jako kaznodzieja, spowiednik, katecheta, kapelan pracował m.in. w Skomielnej Czarnej, Krośnie, Bytomiu, Gorzowie Wielkopolskim, Nowej Soli, Ostrowie Wielkopolskim, Wałczu, Pile i Krakowie. Niby zwykły zakonnik, ale… czy „normalny” ojciec kapucyn chodzi w krótkich harcerskich spodenkach, lata na szybowcach, albo bierze udział w „Sabatach czarownic”?

„Starcze zdziecinnienie” w krótkich spodenkach

Był zuchem jeszcze w Drohobyczu, później w Męcinie pełnił funkcję nieformalnego drużynowego. To był zaczątek harcerstwa, do którego wrócił w 1957 r. w Gorzowie Wielkopolskim. W 19 Krakowskiej Lotniczej Drużynie Harcerskiej zdobył dwa najwyższe stopnie harcerskie: Harcerza Orlego i Harcerza Rzeczypospolitej oraz wszystkie stopnie instruktorskie: przewodnika, podharcmistrza i harcmistrza. Otrzymał harcerskie miano puszczańskie z totemem  Pogodny Orlik” i został przyjęty do Komandorii Szczepów Lotniczych 19. Na swoim koncie ma udział w 50 obozach harcerskich.
- To starcze zdziecinnienie i głupota, włóczyć się i marznąć – komentuje z uśmiechem.

Hobby to człowiek, który lata

Ojciec Dominik został nieformalnym kapelanem lotników.
- Tak mnie przezwano – śmieje się.
Nawet przedstawiono go w ten sposób kardynałowie Glempowi. Kardynał zdziwił się, że nic nie wie o istnieniu takiej funkcji, ale o.Orczykowski wytłumaczył, że został powołany nie przez kościół lecz przez lud.
      - Służę lotnikom. Moim hobby nie jest lotnictwo, ale człowiek, który lata. Zauważyłem, że ci ludzie nie mają wielkiego kontaktu z księdzem, więc ja z nimi jestem w kontakcie. Oni mnie potrzebują.
Ojciec Dominik, towarzysząc lotnikom, na różnych maszynach latających nalatał ponad 50 godzin. Na pierwszy, dziesięciominutowy przelot zabrał go pilot Henryk Selwa w Krośnie nad Wisłokiem. To był samolot CSS-13. A później były i szybowce: „Bocian”, „Czapla”, „Żuraw”, „Puchacz”, i samoloty: „Junak 2”, „Wilga”, „Jak 12”, „Cesna”, „Tulak”, „Bies”, „Gawron”, „Robin”, „An-2”, i motoszybowce „Falke” i śmigłowce „Mi-2”, „Mi-8”. Teraz marzy jeszcze o locie balonem.
Sam ze względów zdrowotnych nie może pilotować.
- Niedowidzę na lewe oko, teraz mam także osłabione prawe i nie mogłem zdobyć licencji pilota. Piloci wprawdzie chcieli mnie jakoś przemycić, ale to nie byłoby w porządku – wyjaśnia.
Zaraz uśmiecha się szelmowsko. – Raz pilotowałem! Dostałem stery w swoje ręce i skończyło się wystrzeleniem czerwonej rakiety.
    Jest wszędzie tam, gdzie lotnicy. Zjawia się nawet na „Sabacie czarownic” – zlocie polskich pilotek zainicjowanym przez Pelagię Majewską.  Ojciec Dominik jest tam czarodziejem, dostał nawet specjalną białą miotłę. Od 29 lat 10 grudnia w Święto Loretańskie odprawia specjalną mszę dla lotników. Jest tam, gdzie go potrzebują. Teraz mieszka w Krakowie, ale wystarczy jeden telefon, by ruszył do Krosna, Kłobudzka czy Limanowej.

Pan Bóg siły daje

Bardzo często odwiedza rodzinną Męcinę. – Stale tu wracam, to znaczy, ze moje korzenie tu tkwią – twierdzi. Świetnie orientuje się w dziejach swego rodu i historii rodzinnej wsi. W lipcu 1998 r. był na zjeździe Smoleniów w Męcinie, w 2003 r. sam zorganizował taki zjazd, a 20 czerwca 2004 r. świętował jubileusz 50-lecia święceń kapłańskich, oczywiście w Męcinie.

Skąd ojciec Dominik ma tyle sił?

- Przez sześć lat jadłem piasek – mówi z poważną miną. – Miałem szwagra, specjalistę od szkła i ceramiki. Wyczytał on w starych pismach, że Chińczycy stosują herbatę ze skrzypem, który ma wysoką zawartość krzemionki i dożywają oni długich lat w zdrowiu. W ten sposób wynalazł kompendium krzemowe, teraz nazywane balsamem krzemowym. A autentyczne tłumaczenie jest takie, że mam siły, bo chcę służyć ludziom i Pan Bóg siły mi daje.
Przez lata swoim pogodnym usposobieniem, otwartością zaskarbił sobie przyjaźń i sympatię wielu osób. Sam, mówiąc o sobie, zachowuje franciszkańską pokorę. powtarza: – Jestem sługa Boży nieużyteczny.

 

(źródło: www.limanowa.in)


http://lotniczapolska.pl/Jubileusz-kapelana-lotnikow-o--Dominika-Orczykowskiego,19410

==================
2011-05-11

Jubileusz kapelana lotników - o. Dominika Orczykowskiego

W dniu 2 maja Kapelan Lotników Polskich o. Dominik M. Orczykowski OFM Cap. obchodził Jubileusz 50-lecia swojego związku z lotnictwem i lotnikami.

źródło: Lotnicza Polska
Fot. Aeroklub Podkarpacki
 
Jubileusz wspaniale wplótł się w rozgrywane na krośnieńskim lotnisku XII Górskie Zawody Balonowe, w związku z czym miał dużo większy wydźwięk, ponieważ mogło w nim uczestniczyć wielu lotników nie tylko z Krosna, ale i z całej Polski.

Uroczystość rozpoczęła się mszą św. w Kościele o.o. Kapucynów, którą odprawił sam Jubilat. „Niech wszystkim lotnikom Pan Bóg błogosławi i niech ich strzegą aniołowie, a Matka Boska Loretańska ich Patronka otoczy swą opieką” – to przesłanie Jubilata do zgromadzonych lotników.

Po mszy św. w Sali Tradycji i Historii Krośnieńskiego Klubu Seniorów Lotnictwa odbyło się spotkanie o. Dominika z lotnikami. Jubilat długo wspominał swoją przeszłość i związki z lotnictwem. Prezes KKSL R. Nowak, w imieniu wszystkich zebranych lotników, wręczył Jubilatowi okolicznościową „Laurkę”, pogratulował jubileuszu i złożył życzenia długich lat życia w dobrym zdrowiu i wśród „Braci lotniczej”

Następnie, pod II hangarem o. Dominik poświęcił prywatne samoloty członków naszego Aeroklubu a w podziękowaniu Józef Źrebiec wykonał lot z Jubilatem na samolocie AT- 4.

Na cześć Jubilata, tuż nad jego głową, przeleciały w szyku zwartym samoloty pilotowane przez Józefa Wojtowicza, Ryszarda Rogosza – byłych kapitanów PLL „LOT” i Tadeusza Lewandowskiego z Adamem Rządcą – pilotami Aeroklubu Podkarpackiego.

Na zakończenie, specjalnie dla Jubilata, uruchomiono poczciwego CSS-13, by o. Dominik mógł przeżyć jeszcze raz to, co przeżywał pięćdziesiąt lat temu.

Tą drogą jeszcze raz serdecznie dziękujemy naszemu Kapelanowi i życzymy mu długich lat życia w zdrowiu i spełnianiu swojej misji duszpasterstwa lotników polskich.

Kilka słów o Jubilacie

50 lat temu, a dokładnie 5 kwietnia 1961 roku o. Dominik Orczykowski po raz pierwszy wzbił się w powietrze. Wydarzenie to miało miejsce w Krośnie w Aeroklubie Podkarpackim. Samolot CSS-13 pilotował nieżyjący już Henryk Selwa. Ten pierwszy lot zdecydował o jego dalszym życiu. Jak to się popularnie mówi, „połknął lotniczego bakcyla”.

Choć sam nigdy nie pilotował samolotu czy szybowca, to wykorzystywał każdą okazję, by „się przelecieć”. Tym sposobem wykonał tych lotów bardzo dużą ilość, spędzając w powietrzu ponad 100 godzin. Wiele z tych lotów wykonywał na krośnieńskim lotnisku z pilotami Aeroklubu Podkarpackiego, między innymi ze wspomnianym już H. Selwą oraz z A. Rzewuskim, J. Kusibą, Z. Rogowskim, J. Mendyką, Z. Kwiatkiem, J. Gałuszką, Z. Szubrą, S. Przybyłą, W. Wójcickim, K. Ginalskim, J. Samkiem i A. Wnękiem. Wielu z nich już nie żyje. Minęło już przecież pięćdziesiąt lat…

O. Dominik Orczykowski tak mocno związał się z lotnictwem, że postanowił zostać duszpasterzem lotników polskich. Od ponad trzydziestu lat, co roku 10 grudnia w kościele o.o. Kapucynów w Krakowie, w Święto Matki Boskiej Loretańskiej – patronki lotników odprawia mszę świętą w intencji lotników polskich, zarówno tych żyjących jak i tych, którzy odeszli na „wieczną wartę”.

Nadmienić tu należy, że kilku krośnieńskich lotników regularnie uczestniczy w organizowanych przez o. Dominika nabożeństwach. Do rekordzistów należy nasz Kolega Jan Gałuszka. Uczestniczył we wszystkich mszach, a było ich do chwili obecnej 32.

Więcej zdjęć na stronie Aeroklubu Podkarpackiego.

Źródło: Krośnieński Klub Seniorów Lotnictwa

 



Komentarze
Brak komentarzy. Może czas dodać swój?
Dodaj komentarz
Zaloguj się, aby móc dodać komentarz.
650,703 unikalne wizyty